To było upalne lato – o „Febliku” Małgorzaty Musierowicz

0
108

Rodzina Borejków jest doskonale znana wielbicielom prozy Małgorzaty Musierowicz. Od dawna już z wielkim zainteresowaniem śledzę jej losy, a po przeczytaniu każdej książki czuję spory niedosyt.

Dlaczego sięgnęłam po książkę Małgorzaty Musierowicz „Feblik”?

Któż z nas nie zna twórczości Małgorzaty Musierowicz? Jako nastolatka zaczytywałam się w jej książkach. Teraz chętnie do nich co jakiś czas wracam i zawsze z ogromnym entuzjazmem przyjmuję wiadomość o ukazaniu się nowej pozycji sygnowanej nazwiskiem jednej z moich ulubionych pisarek. Wobec ostatniej jej powieści zatytułowanej „Feblik” miałam bardzo duże oczekiwania – i oczywiście nie rozczarowałam się, co akurat nie było dla mnie żadnym zaskoczeniem. Pomimo tego, iż jak chyba każdy pisarz Musierowicz miała dotychczas w swojej karierze lepsze i gorsze momenty. „Feblik” na pewno należy do tej pierwszej kategorii.

Kim jest autorka książki Małgorzata Musierowicz?

Małgorzata Musierowicz to jedna z najbardziej znanych polskich pisarek tworząca głównie dla dzieci i młodzieży. Pochodzi z Poznania, gdzie ukończyła Akademię Sztuk Pięknych, zdobywając zawód grafika. Jej literacki debiut w postaci powieści „Małomówny i rodzina” przypadł na połowę lat 70-tych minionego wieku. Niedługo potem autorka ruszyła z cyklem „Jeżycjada” cieszącym się do dziś niesłabnącą popularnością. Jej powieści, których ma w swoim dorobku mnóstwo, doczekały się przekładów na wiele języków oraz licznych nagród i wyróżnień. Prywatnie Małgorzata Musierowicz jest siostrą nieżyjącego już poety Stanisława Barańczaka oraz żoną Bolesława Musierowicza, z którym ma czworo dzieci.

O fabule książki „Feblik” słów kilka

„Feblik” to już przeszło 20 tom niezwykle udanego cyklu „Jeżycjada”, którego nazwa pochodzi od poznańskiej dzielnicy Jeżyce. Jeśli ktoś nie zna poprzednich części tej serii, to polecam serdecznie ich lekturę. Przeczytajcie przynajmniej poprzedni tom – czyli „Wnuczkę do orzechów”, albowiem „Feblik” to jego bezpośrednia kontynuacja. Jak by nie patrzeć, dobrze wiedzieć, co w trawie piszczy i być po prostu zorientowanym.

Wydarzenia w „Febliku” kręcą się wokół dwóch postaci. Pierwszą jest Ignacy Grzegorz Stryba – syn Gabrieli, zaś drugą Agnieszka Żyra – jego koleżanka z gimnazjum, a obecnie studentka pierwszego roku malarstwa na Akademii Sztuk Pięknych. Spotykają się przypadkowo po latach w autobusie. On jedzie zobaczyć się z McDusią, która złamała mu serce – jak się jednak okaże, propozycja tegoż spotkania była żartem, na jaki pozwoliła sobie siostra McDusi. Agnieszka natomiast wiezie dla bogatego małżeństwa z Sołacza ceramiczny dzban będący dziełem jej siostry. Jest upalny sierpień 2013 – akcja powieści toczy się na przestrzeni zaledwie czterech dni, ale za to obfitujących w przeróżne wydarzenia. Jakich? Cóż, o tym musicie przekonać się sami.

Moja opinia na temat książki „Feblik” Małgorzaty Musierowicz

Czytając „Feblika”, nie mogłam się oprzeć wrażeniu, iż Małgorzata Musierowicz ma kłopot z zaakceptowaniem współczesnej rzeczywistości. Jak by nie było, odkąd zaczęła pisać „Jeżycjadę”, czasy się zmieniły. W związku tym niektóre dialogi czy poczucie humoru prezentowane w książce mogą się wydawać takie nie dzisiejsze – dotyczy to zwłaszcza tych czytelników, którzy dopiero rozpoczynają przygodę z twórczością Musierowicz. Czy jednak jest to poważny mankament? Nie sądzę, bo taki właśnie styl ma swój niepowtarzalny urok. Zdecydowanie wolę to aniżeli jakieś bezkształtne i mało wartościowe twory, których niestety pełno obecnie na półkach w księgarniach. Pani Małgorzata dzielnie trzyma klasę i chwała jej za to!

Ale odłóżmy dywagacje na bok i wróćmy do „Feblika”. Nie ukrywam, że Ignacego zawsze darzyłam sympatią, choć niejednokrotnie mnie irytował. Dalej jest taki nieco ciapowaty i lubi dużo mówić, ale Agnieszka akceptuje go takim, jaki jest, z dobrodziejstwem całego inwentarza. Fajnie jest poza tym obserwować zmiany, jakie zachodzą w Ignacym. W tle przewijają się także i inne postaci – jak chociażby szalona Ida, szkoda tylko, że jest jej tak mało!

Musierowicz ma ten niezwykły dar, iż potrafi opisywać bohaterów w taki sposób, że wydają się oni naszymi dobrymi znajomymi, z którymi można pogadać o mniej lub bardziej poważnych rzeczach czy napić się herbaty. Może nie przeżywają ekscytujących przygód, które u innych spowodowałby ukłucie zazdrości, ale nie brak w nich nostalgii i poetyckości. Tych właśnie cech brakuje mi w ludzkich relacjach bardzo – co więcej, wydaje mi się, że są one postrzegane raczej w kategoriach słabości niż czegoś dobrego. Z czego to wynika? Trudno powiedzieć, ale chyba z tego, że dziś wymagamy od świata bardzo dużo i nie potrafimy cieszyć się z drobnych rzeczy.

Czy warto kupić książkę „Feblik”?

Słowo „feblik” będące tytułem najnowszej powieści Małgorzaty Musierowicz to nieco przestarzałe i nie używane aktualnie określenie oznaczające m.in. sympatię i słabość do kogoś. Ma zatem pozytywne konotacje. I taka też jest książka. Pełna ciepła, pozwalająca się oderwać od trudów dnia codziennego, fascynująca. Skłania też do głębszych refleksji o życiu. Czyta się ją z największą przyjemnością – mnie jej lektura zajęła jeden wieczór. I cóż, teraz nie pozostaje nic innego, jak czekać na kolejną odsłonę „Jeżycjady”.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here